Przejdź do treści strony Przejdź do menu Przejdź do wyszukiwarki Przejdź do mapy biuletynu
Kontrast:
Rozmiar czcionki:
Odstępy:
Reset:
Lektor:

Protokół Nr XV/04 z sesji Rady Miejskiej w Namysłowie odbytej w dniu 20 lutego 2004r.

Protokół Nr XV/04
z Sesji Rady Miejskiej w Namysłowie
odbytej w dniu 20 lutego 2004 roku
w Dużej Sali Narad Rady Miejskiej Urzędu Miejskiego w Namysłowie



Sesja rozpoczęła się o godzinie 8:00

Przewodnicząca Rady Miejskiej Teresa Ceglecka-Zielonka dokonała otwarcia sesji stwierdzając na podstawie listy obecności, że w sesji uczestniczy 21 radnych,
co stanowi kworum przy którym może obradować i podejmować prawomocne uchwały Rada Miejska. Przewodnicząca na protokolanta powołała pracownika Wydziału Organizacyjnego Panią Beatę Wojtasik.
Powitała wszystkich obecnych: przedstawicieli organizacji politycznych
i społecznych, przedstawicieli prasy, społeczność namysłowską, gospodarzy miasta w osobach Burmistrza i jego Zastępców, Naczelników Wydziałów, Dyrektorów i Prezesów Spółek, Dyrektorów Szkół i Przedszkoli, Przewodniczących Osiedli, Panie i Panów Sołtysów, kolegów radnych.
Porządek obrad obejmuje:
1. Otwarcie i stwierdzenie prawomocności obrad.
2. Odwołanie Przewodniczącego Rady Miejskiej Pani Teresy Cegleckiej-Zielonka.
3. Interpelacje i zapytania radnych.
4. Sprawy organizacyjne (różne) i wolne wnioski.
5. Zakończenie sesji.

Ad. 2 Odwołanie Przewodniczącego Rady Miejskiej Pani Teresy Cegleckiej-Zielonka.
Przewodnicząca Rady poinformowała, iż wpłynął wniosek o odwołanie Przewodniczącego Rady Miejskiej Pani Teresy Cegleckiej–Zielonka. Zapoznała wszystkich obecnych z jego treścią (wniosek w załączeniu do protokołu). Spytała czy koledzy radni chcieliby zabrać głos w sprawie wniosku?
Radny E. Wołoszczuk poinformował, że został zobowiązany przez Forum Rozwoju Ziemi Namysłowskiej do przedstawienia Radzie pisma kierowanego
do Pani T. Cegleckiej-Zielonka – (pismo stanowi załącznik do protokołu).
Radny W. Surmacz stwierdził, że dziś po raz kolejny boleśnie doświadczane są skutki wielkiej polityki w małym mieście. Należałoby się zastanowić nad pytaniem: Czemu lub komu ma służyć odwołanie Przewodniczącej Rady Miejskiej? Według niego nie służy to dobru Gminy ani jej mieszkańcom. Dodał, że jest to moment na pewno przykry i bolesny dla wszystkich. Zwłaszcza, iż wyborcy, powierzyli radnym mandat zaufania, wybrali ich na pewno nie po to aby dostarczać im wątpliwych rozrywek w postaci różnego rodzaju sporów personalnych czy sensacji, które często wyszukiwane tam, gdzie ich nie ma. W ten sposób nie przysparza się sławy ani sobie ani Radzie Miejskiej, ani Gminie Namysłów o czym, świadczy ilość osób zgromadzonych na dzisiejszej sesji, która dotyczy tak przykrej sprawy. Natomiast nie tak ważnych sytuacji i decyzji, które były podejmowane niedawno w postaci budżetu. Oświadczył wszystkim tym, którzy będą za chwilę podejmować decyzję w sprawie ewentualnego odwołania Pani Teresy Cegleckiej-Zielonka z funkcji Przewodniczącej Rady Miejskiej, że po tym głosowaniu bez względu na jego wynik nie będzie na sali wygranych, natomiast pozostaną tylko przegrani. Z żalem i bólem oznajmił, że tymi przegranymi będą wszyscy. Stwierdził, że trudno mu przemawiać takim tonem
do kolegów i koleżanek radnych, ze względu na jego młody wiek i brak doświadczenia samorządowego, ale jest przeświadczony o słuszności potrzeby tego występowania. Nie będą podjęte dzisiaj decyzje personalne, ale przede wszystkim decyzje, które przesądzą o zwycięstwie zdrowego rozsądku na łamach Rady Miejskiej czy też niestety gorszej strony ludzkiej natury – zawiść, gniew, spory o wzajemne podejrzenia itp. przykre rzeczy.
Dlatego zaapelował o normalność, o jedność ponad podziałami oraz o mądrą decyzję dla dobra zarówno Rady, Gminy, jej mieszkańców i dla nas siebie samych.
Radny J. Szyndler twierdząc, iż wnioskodawcy z konieczności zaangażowali całą Radę w podjętą inicjatywę odwołania Przewodniczącego Rady, dlatego należy się w/w sprawie wypowiedzieć. Dlatego wniósł o dodatkowe wyjaśnienia
w przedmiocie złożonego wniosku.
Radny J. Dróżdż zwracając się do radnego Surmacza, stwierdził, że dziwi mu się, iż stara się umoralniać. Zapytał dlaczego nie miał odwagi bronić swoich poglądów stojąc naprzeciwko nich, rozmawiając z nimi. Akceptował wszystkie uzgodnienia klubowe, a potem po wyjściu na salę zachowywał się trochę jak tchórz. Stwierdził, że nie może tak być, że co innego się mówi tutaj na sali a co innego się mówi swoim kolegom. Słowa, które wypowiedział w jego ustach, były nie na miejscu.
Radny W. Surmacz odnosząc się do przedmówcy, stwierdził, że nie chciałby się wdawać w politykę i w polemikę przede wszystkim, bo to niczemu nie służy. Uważa natomiast, że tchórzostwem jest nieumiejętność wyrażania własnych poglądów, a on ma do tego śmiałość i odwagę.
Radny J. Iwanyszczuk poinformował, że jest tu jednym z najstarszych radnych
w Radzie - wiekiem na drugim miejscu po przyjacielu Eugeniuszu, a stażem radego najdłużej. Wyjaśnił, że czuje się dzisiaj jak na sprawie rozwodowej, która jak wspomniał jego przedmówca nikomu, niczego dobrego na pewno nie przyniesie. Ponadto usłyszał tu na sali jeszcze raz zarzuty, ale nie odniesie się do nich, mówiąc, że są błahe, ale na pewno w jego przeświadczeniu nie tak ważkie żeby podejmować najcięższą karę, za wykroczenia czy też potknięcia, które być może miały miejsce. Poinformował, że od prawie pół roku nie jest członkiem żadnego klubu z powodu prowadzonej polityki na terenie Namysłowa, pomiędzy dwoma ośrodkami władzy i konflikcie jaki między nimi istnieje. Został nawet posądzony o kolaborację za to, że z Burmistrzami i niektórymi członkami Rady pojechał w swoje rodzinne strony na Ukrainę. Nie chciałby sięgać po inne argumenty ani ich upubliczniać, bo to jest jego prywatna sprawa i sam ja rozwiązał. Wyjaśnił, że to tylko malutki sygnał gdzie tkwi źródło tego co dzisiaj trzeba obserwować. Jeśli zarzuty przedstawione we wniosku, w którym np. pkt 3 i 5 prawie się pokrywają, to uważa, że gdyby one wszystkie byłyby prawdziwe, kara, którą wnioskodawcy żądają jest stanowczo za wysoka, rygorystyczna
i nieadekwatna do tego co tutaj ma miejsce. W jego odczuciu są to potknięcia, które w myśl kodeksu karnego można by skwitować uwagą lub upomnieniem. Dodał, że choć był członkiem klubu Forum to nie wie jakie były ustalenia, umowy, gdzie one zapadały. On w takich decyzyjnych sprawach już nie uczestniczył, nie przy nim one zapadały. Tego mu tutaj brakuje, bo zarzuca się jakby ktoś dokonał przestępstwa. Brakuje tu pełnego uzasadnienia wniosków. Uważa, że dla wszystkich: dla niego, jak również dla wnioskodawców największym autorytetem moralnym jest papież, który udał się co celi człowieka, który próbował go zabić, przebaczyć mu. Poprzez ten przykład chciał uświadomić radnym, którzy w tym mieście żyją po kilkadziesiąt lat, jak spojrzą sobie w oczy choćby w czasie przypadkowego spotkania na ulicy, jak przekażą sobie znak pokoju w kościele. On w takiej sytuacji czułby się jak unurzany w błocie, nie czułby się tu dobrze. Pomimo, że ktoś się potknął, zwłaszcza że Pani Przewodnicząca pełni swoją funkcje po raz pierwszy. Jest młodą osobą, nie miała doświadczenia w tej pracy. Natomiast nie kto inny jak Forum desygnowało ją do tej pracy i powinno te błędy starać się korygować. Zapytał czy wszystkie te możliwości zostały wyczerpane, żeby tą współpracę ułożyć na normalnej drodze? Oznajmił, że ma wielką wątpliwość. Dlatego nie jest przekonany do końca, że wniosek został podpisany przez wszystkich w dobrej wierze, ze nie zadziałały tu mechanizmy innej zależności. Dodał, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ, gdzie można się zawieść szybciej niż się tego spodziewamy. Zaapelował
o rozwagę z własnym sumieniem.. Nie twierdzi, że Pani Przewodnicząca nie popełniła w swojej pracy błędów i potknięć, to się nie zdarza temu co nic nie robi.
Radny S. Wojtasik poinformował, że z Panią Przewodniczącą zna się bardzo długo z działalności społecznej, głównie harcerskiej i stwierdził, że jeśli ktoś długo wytrwał w tej organizacji to musi być człowiekiem prawym i o ideowym charakterze. Odnosząc się do wniosku o odwołanie Przewodniczącej stwierdził, że nie doszukał się w nim merytorycznych przesłanek. Chciałby przemówić tutaj
w duchu porozumienia i zgody i odnieść się po kolei do uzasadnień podanych przez wnioskodawców:
Pierwszy punkt, czyli utrata zaufania radnych. Jest dla niego jako radnego niezrozumiały. Uznał nawet, że im dłużej kadencja trwa jego zaufanie wzrasta
do Przewodniczącej. Wczoraj miał telefony do domu, od osób cieszących się naprawdę dużym autorytetem w Namysłowie, z pytaniami „czy to prawda, że chcą odwołać naszą Panią Terenię”? Uważa, że są to słowa świadczące o tym jak odbierana jest Pani Przewodnicząca wśród społeczności namysłowskiej. W czasie wyborów wybierani są ludzie cieszących się zaufaniem i pewnym poparciem.
Na dowód tego, przypomniał, iż Pani Terenia jest pierwszą Przewodniczącą Rady w samorządzie namysłowskim, która została jednogłośnie wybrana na to stanowisko. Z analizy wyników wyborów, z obecnie pełniących funkcję radnych
to ona miała największe poparcie wśród wyborców. Poprosił radnych o rozważenie z własnym sumieniem, czy stwierdzenie: utrata zaufania radnych, jest w pełni zasadne. Dodał, że jest osobą prawą, znaną powszechnie z aktywnej działalności społecznej na ziemi namysłowskiej.
Drugi punkt wniosku mówi o reprezentowaniu Rady bez upoważnienia Rady i jest dla niego niezrozumiały oraz nie ma uzasadnienia merytorycznego. Dodał, że art. 19 ustawy o samorządzie gminnym mówi, że zadaniem Przewodniczącego jest wyłącznie organizowanie pracy Rady oraz prowadzenie obrad Rady. Wyjaśnił, że przecież radni nie pracują tylko wtedy kiedy jest sesja, ale przez cały czas. Pani Przewodnicząca funkcjonuje między sesjami, a więc również musi występować
w imieniu radnych, jest zapraszana na różne gremia, spotkania, tak jak od początku istnienia samorządów. Wyjaśnił, wiec, że organizowanie pracy Rady to nie tylko zwołanie sesji, wyznaczanie do zabierania głosu. Samo to, że radni wybrali Przewodniczącą jednocześnie dali jej mandat do ich reprezentowania. Słyszy się słowa, że Pani Przewodnicząca nie dotrzymuje jakiś instrukcji, zbliża się do kogoś. Wyjaśnił, że jej obowiązkiem jest reprezentowanie wszystkich radnych, a nie wybranych klubów. Natomiast co do zarzutów, że jest tubą Burmistrza wyjaśnił, że ma ona przecież obowiązek ustawowy współpracować z Burmistrzem. Niemożliwym jest aby Przewodniczący Rady nie uzgadniał pewnych spraw
z Burmistrzem. Dodał, że paragraf 21 Statutu mówi, że zwołując sesję Przewodniczący ustala porządek obrad, miejsce, dzień i godzinę sesji oraz listę osób zaproszonych po zasięgnięciu opinii Burmistrza. Wyjaśnił, że dwa organy ustawodawczy i wykonawczy muszą ze sobą współpracować dla dobra Gminy.
Następnym zarzutem jest niedotrzymywanie uzgodnień związanych z pracą Rady (terminy, godziny zwoływanych sesji). Stwierdził, że według Statutu takie sprawy ustala się z Burmistrzem. Podał przykład sprzed tygodnia kiedy to próbowano ustalić termin dzisiejszej sesji. Kiedy było tyle pomysłów ilu radnych. Takie decyzje powinna podejmować jedna osoba, która została wybrana
na Przewodniczącego. Przypomniał, że w czasie trwania poprzedniej kadencji Przewodniczący Rady ani razu nie ustalał z Przewodniczącymi Komisji daty
i godziny sesji. Uważa, że skoro radni podjęli się pełnienia mandatu radnego,
to poprzez to wzięli na siebie ryzyko bycia dyspozycyjnymi. Następnie przypomniał ile energii Przewodnicząca poświęciła na jednoczeniu i budowaniu porozumienia, dialogu, chęci realizowania zadań, które przed Radą stały, ponieważ radni nie zostali wybrani dla realizowania własnych interesów, partykularnych spraw, ale dla reprezentowania interesu całej Gminy. I to jest właśnie ta współpraca i dialog pomiędzy sobą oraz Burmistrzem dla realizacji wspólnych celów. Przypomniał maxymę historyczną: „Historia jest nauczycielką życia”, wyjaśnił aby nie popełniać błędów przeszłości i nie uprawiać wielkiej polityki na niskim szczeblu. A w ramach porozumienia, poprosił o rozwagę i nie robić czegoś co później można żałować. Bo wszelkie nieporozumienia szkodzą całemu samorządowi.
Radny J. Szyndler stwierdził, że jest to sprawa bardzo poważna. Z tego co on rozumie to wnioskodawcy nie mają już głębszych wyjaśnień do w/w zarzutów.
W związku z tym przedstawiając uzasadnienie przedmiotowego wniosku wymagane są sprostowania: do punktu drugiego – w art. 19 ust. 2 ustawy
o samorządzie gminnym, mowa jest o zadaniach a nie kompetencjach. Wyjaśnił więc, że nie można powołując się na ten przepis stawiać zarzutów dotyczących przekroczenia ustawowych kompetencji. Poprosił o wyjaśnienie co oznacza sformułowanie: „reprezentowanie Rady” i z jakiego przepisu miałoby wynikać, że Pani Przewodnicząca nie może tego czynić. Natomiast w paragrafie 19 pkt 2 dotychczas obowiązującego Statutu, Przewodniczący Rady uprawniony jest
w szczególności do: reprezentowania Rady na zewnątrz. Dodał, że w/w Statut obowiązywał do poprzedniej sesji. Stwierdził, że chciałby usłyszeć kiedy
w rozumieniu wnioskodawców miało miejsce reprezentowanie Rady i czy wynikły, a jeżeli tak to jakie negatywne skutki tego zdarzenia? Bo uważa, że jedynie taki wymiar mógłby być oceniany w sposób negatywny. Prosił o podanie, według zapisów w protokołach sesji, kiedy Rada dokonała uzgodnień związanych z pracą Rady i jakie to były uzgodnienia? W jakich sytuacjach i czego dotyczyło niedotrzymywanie, jak ujmują wnioskodawcy, uzgodnień związanych z pracą Rady. O braku poszanowania jakich ciał statutowych mówią wnioskodawcy
w punkcie 3 swojego wniosku? W kwestii wyjaśnień dodał, że w paragrafie 3 zapisano, że Przewodniczący zwołuje sesję Rady, nigdzie natomiast nie określono zasad i form poszanowania ciał statutowych, Przewodniczących Komisji
i Wiceprzewodniczących Rady. Zapytał z czego wynika ten obowiązek?
Uważa, że z wyjaśnień wnioskodawców nic nie wynika. Dodał jednak, że mają oni prawo odwoływać Przewodniczącego, ale tej sytuacji jest to o tyle nienormalne, że to właśnie wnioskodawcy rozdawali karty przy wyborach, pozostali radni tylko dostosowali się odpowiedzialnie do powstałej sytuacji. Nie znalazł tu żadnego zrozumienia w ich postawie. Nie stać ich było nawet na to aby Przewodniczącego Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi wybrać przedstawiciela PSL-u, formacji najbardziej adekwatnej do pełnienia tej funkcji. Dodał, że obecnie na zasadzie czyjegoś widzi mi się, niektórzy radni podejmują przeciwną inicjatywę. Ale żyjemy w demokracji, która ma wiele odcieni. A jeden z ojców starożytnej demokracji zdefiniował ją jako przewagę ilości nad rozsądkiem i to jest ten przypadek. Oznajmił, że nawyk wiecznej racji posiada formacja, którą pewna grupa radnych tu reprezentuje. Podsumowując poinformował, że radni klubu PSL i NRS będą głosowali przeciw odwołaniu Pani T. Cegleckiej-Zielonka z funkcji Przewodniczącego Rady.
Radny J. Dróżdż zapytał dlaczego my radni zawsze z rzeczy, które są oczywiste, bo jest ona zagwarantowana w ustawie samorządowej, robimy z kogoś męczennika, staramy się w jakiś sposób odejść od tematu. Zapytał czy nie możnaby przyjąć tego za normalną procedurę samorządową. Skoro się kogoś powołało to należy liczyć się z odwołaniem, jest to normalna kolej rzeczy. Nigdzie w ustawie nie jest zapisane, że osoba raz mianowana, musi tą funkcję pełnić do końca kadencji. Zaproponował, aby Rada przyjęła to za normalny proces, który gwarantuje ustawodawca.
Radny S. Wojtasik odnosząc się do wypowiedzi przedmówcy, zapytał czy w takim razie odwołujemy Przewodniczącą dla zasady? Przypomniał, że wcześniejsza jego wypowiedź, to były merytoryczne argumenty przeciwko odwołaniu Przewodniczącej. Poprosił o uszanowanie wcześniejszej decyzji, którą było powołanie Przewodniczącej. Wnioskodawcy dążą do tego, że skoro została powołana, to teraz można ją odwołać z funkcji. Podkreślił, że wypowiedź radnego Dróżdża nie jest merytorycznym uzasadnieniem odwołania.
Radny J. Szyndler przypomniał o wniosku Komisji Rewizyjnej w sprawie przekazania tzw. Sprawy Państwa Cholasiów do Wydziału Prawnego i Nadzoru. Sprzeciwiał się temu, ponieważ uważał że w/w Wydział w Opolu nie rozpatruje takich spraw i to nie jest jego kompetencją oraz nie chciał aby Pani Przewodnicząca skompromitowała się, podpisując ten wniosek.
Wiceprzewodniczący K. Dubiński stwierdził, że przysłuchując się pouczeniom radnego Szyndlera i godzinnego wystąpienia radnego Wojtasika, zastanawia się, czy ten z góry nie rąbnie w obłudników, ponieważ tak do końca to wszyscy tu nie mówią prawdy. Wyjaśnił, że Klub Radnych miał prawo złożyć wniosek. Odnosząc się do przytoczonego przykładu z poprzedniej sesji, poinformował, iż Pani Przewodnicząca otrzymała list, który on zobaczył dopiero na sesji, ale nie został odczytany. Dodał, iż uważa to za wybiórcze informowanie Rady. Przewodnicząca w pierwszym rzędzie ma za zadanie reprezentować organ uchwałodawczy, a nie wykonawczy. Nie będzie czytał tego listu, ponieważ powielają się zarzuty, że Pani Przewodnicząca nie dotrzymuje żadnych uzgodnień. Zwracając się do radnego Szyndlera, stwierdził, że na to co napisał w gazecie
o głupocie, szarych komórkach, czasami zwapniałych u niektórych, to odpowiedział mu już radny Iwanyszczuk. Natomiast uważa, że przekupstwo typu 14, 10 głosów to jest czasami miska bigosu myśliwskiego, umorzenie podatku, stanowisko Naczelnika, zatrudnienie córki czy syna. Nawołał do mówienia prawdy. Podsumowując, stwierdził że skoro radni Forum i SLD mają pewne zarzuty do Przewodniczącej, to ich prawem było złożenie takiego wniosku.
Przewodnicząca odniosła się do zarzutu radnego Dubińskiego, że nie zapoznała Rady z protestem otrzymanym 10 dni przed sesją. Natomiast tydzień przez sesją zorganizowała spotkanie w piątek w gronie Przewodniczących Rady, Przewodniczących Komisji, Burmistrzów, Pani Skarbnik Gminy, aby powrócić
do sprawy budżetu. Wyjaśniła, że protest dotyczył zwołanej przez nią sesji
na dzień 13 lutego 2004 r. Niektórzy radni uważali, że nie miała prawa zwołać tej sesji i w związku z tym wystosowali protest. Przewodnicząca zorganizowała spotkanie, na którym wyjaśniono dlaczego sesja odbędzie się w takim terminie Ona jednak uważa, że to było oczywiste, ponieważ na styczniowej sesji koledzy z SLD złożyli wniosek o wycofanie z porządku obrad najistotniejszego punktu, jakim było uchwalenie budżetu gminy. Dlatego uznała za stosowne, że nie można odwlekać tej decyzji i musi jak najszybciej odbyć się sesja, zgodnie z jej prawami i obowiązkami, przypomnianymi przez radnych. Prosiła o mówienie całej prawdy, ponieważ to zmienia obraz całej sprawy.
Radny D. Głąb stwierdził, że jego zdaniem wszystkie te zarzuty do Pani Przewodniczącej to są same bajki. Jeśli chodzi o spadające zaufanie itp., to oświadczył, że jego zaufanie do niej wzrasta, a nawet jest większe niż do samego siebie. Dlatego złożył wniosek formalny o zakończenie dyskusji
i przeprowadzenie głosowania.
Przewodnicząca przychyliła się do wniosku i zapytała kto jest za zakończeniem dyskusji? „Za” głosowało 19 radnych, przeciwnych nie było, natomiast 2 radnych wstrzymało się od głosu.
Pani B. Jurkiewicz – Radca Prawny Urzędu omówiła zasady głosowania. Wyjaśniła, że odwołanie Przewodniczącego następuje na wniosek co najmniej ¼ ustawowego składu Rady w trybie określonym w ust.1, tzn.
w głosowaniu tajnym, bezwzględną większością głosów przy obecności co najmniej połowy radnych. Na sesji obecnych jest 21 radnych, więc liczba bezwzględna w tym przypadku będzie liczyła 11 radnych. Natomiast procedurę odwołania reguluje Statut w paragrafie 47, który mówi, że radni głosują za pomocą kart ostemplowanych pieczęcią Rady . Głosowanie przeprowadza wybrana z grona Rady komisja skrutacyjna w składzie 3 osób, która wybiera spośród siebie przewodniczącego komisji. Członkiem komisji skrutacyjnej nie może być osoba, której dotyczy głosowanie. Komisja skrutacyjna przed przystąpieniem
do głosowania objaśnia sposób głosowania i przeprowadza je, wyczytując kolejno Radnych z listy obecności. Po przeliczeniu głosów Przewodniczący komisji skrutacyjnej odczytuje protokół z wynikami głosowania , a karty z oddanymi głosami i protokół głosowania stanowią załącznik do protokołu sesji. W celu przeprowadzenia głosowania tajnego powinny być stworzone warunki do zachowania tajności i stwierdziła, że na sali jest to zapewnione. Znajduje się parawan i urna, do której będą wrzucane karty z oddanymi głosami. Poinformowała, że w głosowaniu wezmą udział wszyscy radni łącznie
z Przewodniczącą, ponieważ przepis dotyczący zakazu głosowania radnego, którego dotyczy interes prawny, nie ma takiego zastosowania, albowiem sprawa odwołania nie dotyczy interesu prawnego w rozumieniu przepisu ustawy, ponieważ jest to związane z uprawnieniami i obowiązkami politycznymi radnego. Natomiast ta sprawa była już kilkakrotnie wyjaśniana i oceniana przez Naczelny

Sąd Administracyjny i z orzeczenia , które ukazało się na łamach Gazety Samorządowej na podstawie konkretnego przykładu, wynikało, że radny
w przypadku własnych spraw osobowych: odwołania, powołania bierze udział
w głosowaniu.
Radny K. Dubiński nie zgodził się z wykładnią Pani mecenas dotyczącą interesu prawnego. Poinformował, że Wiceprzewodniczący Sądu Okręgowego
J. Wojteczek ma odmienne zdanie. Wyjaśnił, że interes prawny jest to bezpośrednie zainteresowanie osoby utrzymaniem obecnego stanu faktycznego, lub jego zmianie. W związku z czym może nastąpić zmiana uprawnień lub obowiązków. Podsumowując wyjaśnił, że taka jest wykładnia interesu prawnego.
Radny J. Iwanyszczuk poinformował, że w czasie głosowania przy odwołaniu Przewodniczącego Rady Miasta Warszawy, brał udział sam zainteresowany w tym głosowaniu. Stwierdził, że warszawscy prawnicy na pewno nie złamali prawa, dopuszczając go do głosowania.
Przewodnicząca poprosiła o zgłaszanie kandydatów do komisji skrutacyjnej, zaproponowała aby z każdego klubu wytypować jednego członka:
z klubu Forum, E. Wołoszczuk zaproponował Panią W. Gudzowską,
z PSL, D. Głąb zgłosił Pana S. Wojtasika,
z SLD, R. Wołczański zgłosił Pana J. Dróżdża.
Komisja ze swojego grona na Przewodniczącego wybrała S. Wojtasika.
Przewodnicząca zapytała kto jest za powołanym składem komisji skrutacyjnej? „Za” głosowało 21 radnych, komisja została jednogłośnie zaakceptowana.
Przewodniczący komisji skrutacyjnej S. Wojtasik omówił procedurę głosowania
w sprawie odwołania Przewodniczącej Rady Miejskiej w Namysłowie. Wyjaśnił, że głosuje się poprzez postawienie znaku ”X” w jednej z kratek na karcie. Natomiast głos będzie nie ważny gdy będą postawione dwa znaki „X” lub nie będzie go wcale. Radni będą przystępować do głosowania po kolei, zgodnie z listą obecności. Radni przystąpili do głosowania.
Po przeprowadzeniu głosowania, ustaleniu wyników przez komisję skrutacyjną i sporządzeniu protokołu, Przewodniczący komisji skrutacyjnej przedstawił wynik głosowania, w którym: za odwołaniem Przewodniczącej głosowało 9 radnych, przeciw odwołaniu Przewodniczącej głosowało 11 radnych, natomiast jeden głos był nieważny. W związku z tym, w wyniku tajnego głosowania Pani Teresa Ceglecka-Zielonka nie została odwołana z funkcji Przewodniczącej Rady Miejskiej. Na tym komisja skrutacyjna zakończyła swoją pracę. (Protokół komisji skrutacyjnej wraz z kartami do głosowania w załączeniu do protokołu z sesji).
Przewodnicząca oświadczyła, że jest jej przykro, iż Rada musiała uczestniczyć
w tej wyjątkowej sesji. Czuła się jakby występowała przez komisja śledczą. Podziękowała kolegom radnym, iż zechcieli ocenić jej działania oraz ich wspólną pracę. Przypomniała pierwszą sesję, kiedy powierzono jej jednogłośnie tą zaszczytną funkcję Przewodniczącej . Zapewniała wtedy, że uczyni wszystko aby w Radzie panowała atmosfera życzliwości, wzajemnego zaufania. Pamiętając, że są tu reprezentowane różne grupy społeczne oraz ugrupowania polityczne. Zapewniła, że pełniąc różne funkcje będzie kierowała się zawsze zdrowym rozsądkiem, roztropnością, będzie liczyła się ze zdaniem innych. Natomiast słowa krytyki kierowane w jej imieniu również przyjmuje. Nie życzy nikomu, aby spotkały go sytuacje, w których zmuszony byłby odpierać nieprawdziwe zarzuty. Dodała, że od pewnego czasu w Namysłowie panuje nieprzyjemna atmosfera polityczna, która przeniosła się również do Rady. Apelowała o jedność ponad podziałami, bo takiej realizacji zadań oczekiwali wyborcy. Ma nadzieję, że dzisiejszy dzień zmieni oblicze Ziemi Namysłowskiej oraz Rady.
Radny J. Iwanyszczuk pogratulował Przewodniczącej pomyślnego dla niej wyniku głosowania. Cieszy się, że przykre momenty już minęły. Apelował do obydwu stron tego sporu, aby więcej taka przykra sytuacja w obecnej kadencji nie powtórzyła się.
Radny S. Wojtasik dołączył się do przesłania przedmówcy, aby do końca kadencji w jedności i porozumieniu realizowali te zadania jakie od nich oczekują wyborcy.
Z-ca Burmistrza M. Ilnicki pogratulował Przewodniczącej zwycięstwa oraz dodał, że od samego początku wierzył, że wygra zdrowy rozsądek i taki będzie wynik. Oświadczył, że nie będzie mówił jako Zastępca Burmistrza ale jako Prezes Zarządu Miejsko-Gminnego Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz w imieniu kolegów z Klubu NRS. Zastanawiał się czy w naszej Gminie nie może być normalnie? Czy nie może być tak, że jest czas kampanii, politykowania i czas po wyborach, gdzie wszyscy powinni pracować? Jednak stwierdził, że z perspektywy czasu, a wie bo w samorządzie funkcjonuje już od 1989 roku, rzadko się zdarzało, żeby panowała tak duża prywata jak wśród radnych obecnej kadencji. Jest mu z tego powodu bardzo przykro i ma na potwierdzenie tych słów kilka przykładów. Dodał, że idą w kierunku pojednania, ale dopóki nie zostaną powiedziane wszystkie prawdy to nie można mówić o pojednaniu. Nie mówiłby tego gdyby Przewodniczący K. Dubiński nie zabierał głosu i nie pouczał ich, twierdził jaki to on jest prawy i nie sugerował, że za miski bigosu przekupują kogokolwiek. Wyjaśnił, że taka sytuacja się powtarza. Przypomniał Radę Miejską poprzedniej kadencji, która cztery razy odwoływała Zarząd, tylko dlatego, że nie była zrobiona jedna ulica, na której mieszkał Pan K. Dubiński. Następnie zaraz po wybudowaniu tej ulicy Pan K. Dubiński sprzedał dom przypuszcza, że z zyskiem, ponieważ wartość domu wzrosła. W związku z tym prosił aby w/w nie pouczał i nie przywoływał ich do porządku. Stwierdził, że dzisiaj może powiedzieć na 100% dlaczego tak długo był omawiany budżet. Kierowano się prywatą, gdzie znowu chodziło o jedną ulicę, na której mieszka Pan Starosta A. Maciąg, czyli ul. Pastewną. Mówił, że nie można postępować w taki sposób, że zostaje się radnym aby załatwiać własne, prywatne sprawy. Teraz już wie, że ci którzy głosowali przeciw uchwaleniu budżetu są sterowani przez dwie osoby: Pana A. Maciąga i A. Spóra, który siedzi gdzieś w ukryciu i udaje, że nic o tych sprawach nie wie.
Następną sprawą, która idzie w kierunku prywaty jest monitoring, o którym dużo się mówi. Stwierdził, że w Namysłowie funkcjonuje policja, bo jest wiele przestępstw, kradzieży i zniszczeń. Ale mówi się, że wiele dzieci nie ma możliwości korzystania z obiadów bo rodziców nie stać na wykupienie ich, jak również na to aby wyposażyć dziecko chociażby w bułkę z masłem. Ale to radnego J. Kopcia nie interesuje, jak również to, że mieszkańcy Namysłowa od czasów wojennych nie maja wyremontowanych ulic i chodników, że szkoły wymagają remontów, że nauczyciele mało zarabiają. Interesuje go tylko monitoring, bo przecież po co policja ma chodzić i patrolować ulice, jak wygodniej jest siedzieć za biurkiem i oglądać w telewizji co się dzieje na mieście. Stwierdził, że tak nie może być. Uważa, że jako policjant, nie tylko Pan J. Kopeć, ale w ogóle policja nie powinna brać udziału w życiu politycznym, chociaż prawo tego nie zakazuje, to uważa że prawo moralne tak. Jak policjant podpisuje się pod wnioskiem o odwołanie jakiejkolwiek osoby to już tą osobę dyskryminuje, a w oczach policjanta wszyscy obywatele powinni być równi. Podejrzewa, że gdyby Pani Przewodniczącej działa się krzywda to Pan J. Kopeć nie broniłby jej. Stwierdził, że jest to niedopuszczalne. Przypomniał, że PSL razem z Forum Rozwoju Ziemi Namysłowskiej od 1989 roku przez 8 lat współrządziło Gminą Namysłów. Natomiast od 5 lat PSL samo zarządza Gminą. Przez okres 2 lat było w koalicji z SLD, ale koledzy z SLD odpadli, ponieważ nie wytrzymali tego tempa. Dwa lata przed końcem kadencji odpadli. Dodał, iż widać jak SLD dzisiaj funkcjonuje. Musi to powiedzieć aby uzdrowić sytuację, która zaistniała. Zawiódł się w ostatnich wyborach samorządowych, bo chociaż jest członkiem PSL to zagłosował na SLD. Zastanawia się czasami dlaczego do Namysłowa lub do Opola tak ciężko jest sprowadzić jakiegoś inwestora. Sugestia nasuwa się sama, kto przyjdzie do województwa, gdzie co tydzień ujawniany jest jeden ze złodziei i to z organizacji, która aktualnie rządzi państwem? Powyższe przykłady świadczą o korupcji na szczeblu Gminy przez członków SLD, a tego przykładem jest kolega K. Dubiński. Pan Ilnicki przypomniał Panu Dubińskiemu jak na jednej z poprzednich sesji radny Głąb pytał go o działkę w Michalicach. Radny Dubiński twierdził, że wszystkie pieniądze przeznaczone są na inwestycje wiejskie, natomiast nic nie robi się w mieście. Burmistrz wyjaśnił, że jest to całkowita bzdura. Natomiast radny jest tego przykładem, bo żaden z rolników Głuszyny, Brzezinek czy z Kowalowic nie kupił sobie działki w Michalicach, a Pan Dubiński owszem. Potem sprzedał z korzyścią dla siebie. Podsumowując oświadczył, że to jest właśnie ta korupcja. Stwierdził, że dopóki będą osoby takie jak: Pan A. Maciąg, A. Spór, K. Dubiński, to na pewno w naszej Gminie dobrze nie będzie. Dodał, że dziwi go zachowanie jednego z radnych, którego do tej pory darzył ogromnym szacunkiem, czyli Pana E. Wołoszczuka. Zwracając się do niego stwierdził, że pełni on w kościele bardzo poważną i odpowiedzialną rolę i takimi bzdurami nie powinien kalać i brudzić sobie rąk. Uważa, że po tym jak podpisał się pod wnioskiem o odwołanie Przewodniczącej, nie powinien pełnić w kościele swej funkcji.
Radny K. Dubiński odniósł się do wypowiedzi Pana M. Ilnickiego, która miało być w duchu pojednania i nawołania do współpracy. Co do budowy ulicy Żeromskiego, to nie on tylko Pani Burmistrz B. Leszczyńska twierdziła, że nonsensem byłoby robić ulicę na odcinku 40 metrów , tylko do ulicy Tęczowej, bo tam mieszka jedna osoba. W/w budowa ulicy nie miała być dla niego, ponieważ już wtedy informował, o chęci sprzedania domu. Przypomniał Burmistrzowi Ilnickiemu, że wyjaśniał mu kiedyś co oznacza „demagogia” uprawiana na tej sali. Stwierdził, że on z własnej inicjatywy nie przestrzega przepisów przy budowie pawilonu nr 4, doprowadzając do tego, że budżet gminy stracił 73 tyś. zł przy niedotrzymaniu terminów. Po sporządzeniu protokołów, przy wybudowaniu dobudówki w Głuszynie Gmina znowu zapłaci 60 tyś. zł. Natomiast jeśli chodzi
o sprawę Kellera to protokół i wnioski o umorzeniu, który na ostatniej sesji odczytał Burmistrz, jeszcze nie były ogłoszone. Burmistrz nie miał prawa tego czytać. Zwracając się do Burmistrzów stwierdził, że łamią oni prawo w każdym momencie, a nawołują innych do jego przestrzegania. Natomiast na pytanie radnego Głąba, odpowiedział, że działka była prywatna. Sprzedał ją tylko dlatego, że była w towarzystwie, z którym nie chciał mieć nic wspólnego. Kończąc stwierdził, że sprzedali tu pewne interesy Gminy.
Głos zabrał radny E. Wołoszczuk, który wyjaśnił, że przy ulicy Pastewnej
w Namysłowie mieszkają ludzie od 1945 roku i chodzą po kostki w błocie. Oni płacą podatki przez 59 lat i nie mogą się doprosić i doczekać wykonania nawierzchni na tej ulicy. W między czasie wykonano „za Widawą” kilka ulic, jak również przy ulicy 1 Maja. Przy ul. Pastewnej nie , ponieważ po pierwsze wybudował tam dom Pan Wice Starosta Maciąg, a po drugie, że nie mieszka tam prominentny działacz PSL. Dlatego nie będzie ta ulica zrobiona w czasie trwania tej kadencji. Zapytał czy ci ludzie są gorszej kategorii? Odpowiedział, że nie ale to nie przemawia do Panów Burmistrzów. Proponował nawet wcześniej aby zrobić ulicę, a do Pana Maciąga nie dociągać jej. Wyjaśnił, że tu nie można mówić
o prywacie. Być może mieszkańcy w końcu sami nawiozą kamieni i zrobią ją. Następnie podziękował Burmistrzowi Ilnickiemu za pouczenie, co on jako funkcjonariusz kościelny, powinien robić. Ale stwierdził, że jeżeli ktoś występuje
z klubu i był przez pewną organizacje społeczną desygnowany na Przewodniczącego Rady Miejskiej, to jego obowiązkiem jest z zarządem organizacji współpracować, od czasu do czasu się spotkać oraz wymieniać poglądy. Poinformował, że tego nie było. Nawet w ostatnim czasie Pani Przewodnicząca nie miała ochoty spotkać się z Przewodniczącym FORUM. Powiedziała, że się nie spotka bo nie widzi takiej potrzeby i nie ma ochoty. Zarząd FORUM podjął więc decyzję, którą on dzisiaj odczytał.
Następnie w związku z tym, że w protokole z sesji 29 stycznia2004 r. zamieszczone jest postanowienie pani prokurator z Kluczborka o umorzenie śledztwa. To postanowienie było z 30 grudnia 2003 r., które na początku stycznia wpłynęło na adres Gminy Namysłów. Wcześniej prosił Panią Przewodniczącą, o udostępnienie radnym w/w postanowienie jak tylko do niej wpłynie. Okazało się jednak, że to nie Gmina odczytała, ale Pan Burmistrz. Stwierdził, że nie wie czy Burmistrz odczytał całość, bo tego nie śledził. Później dopiero przeczytał protokół i okazało się, że Pani Prokurator napisała, że suma 397.500 zł, mimo to, że była zapłacona podmiotowi nieupoważnionemu do dokonania zapłaty, to Gmina poniosła straty, bo ten podmiot uległ likwidacji, ale nie stanowi to dużej szkodliwości czynu. Dlatego zapytał, za kwotę 397.500 zł z odsetkami to 636 tyś. zł, po dwóch latach, dziś to może byłoby ok. 1 mln. zł, ile byłoby obiadów dla dzieci, udzielonoby pomocy ludziom biednym lub kupiono potrzebnego sprzętu do szkoły? Ale twierdzi się, że to jest mała szkodliwość czynu. Dlatego pyta jaka jest duża szkodliwość czynu? Stwierdził, że osoba która podpisywała faktury, to przecież potwierdziła nieprawdę. Dodał, że ma pretensję do Przewodniczącej, o to, że nie poinformowała Klubów, czy FORUM, że takie postanowienie wpłynęło. Pozwoliło by to złożyć zażalenie, powiadomić prasę , czy telewizję. Dodał, ze to jeszcze nie jest wykluczone. I to Pan Burmistrz Ilnicki mówi o uczciwości, że nie ma korupcji, bo jak można było zapłacić firmie, która nie wykonywała robót. Pytał gdzie jest porządek prawny w tym kraju? Ktoś potwierdził nieprawdę i na tej podstawie dokonano zapłaty. Ale okazuje się, że wszystko jest w porządku, mała szkodliwość czynu. Pytał jaki przekręt trzeba zrobić, żeby w końcu ktoś się tym zainteresował.
Przewodnicząca poinformowała, ze to pytanie Pan Wołoszczuk zadał jej również telefonicznie. Pytając teraz sugeruje on, że nie udzieliła odpowiedzi zatajając ją. Wtedy i teraz twierdzi to samo, że Rada nie otrzymała odpowiedzi, natomiast na sesji Burmistrz o tym piśmie powiadomił.
Radny Wołoszczuk stwierdził, ze pismo było adresowane do Gminy, a nie do Urzędu miejskiego.
Przewodnicząca oznajmiła, ze wszystkie pisma, które przychodzą do Rady odczytuje na sesji. Więc to jest kolejne sugerowanie zatajenia prawdy. Zapytała czy radny sugeruje, ze jej odpowiedź telefoniczna była kłamstwem?
Pan Wołoszczuk odpowiedział, że nie. Pytał tylko dlaczego Rada nie była powiadomiona o tym tak, żeby ewentualnie mogła wnieść protest.
Przewodnicząca wyjaśniła, że z tym pytaniem należało zwrócić się do prokuratury.
Burmistrz oświadczył, że radny Wołoszczuk oprócz funkcji kościelnej, chciałby również być sędzia i prokuratorem. Prosił aby szanować instytucje, które funkcjonują w tym kraju. Dodał, że w/w postanowienie przyszło na ręce Burmistrza, bo Burmistrz był stroną w sprawie. W związku z tym na ostatniej sesji poinformował Radę o tym. Prosił radnego Wołoszczuka aby wykorzystał to postanowienie, jeżeli ma do niego uwagi. Poinformował, że najpierw Prokuratura w Namysłowie umorzyła to postępowanie, Forum nie zgodziło się z tym, bo ponoć Pani Prokurator była koleżanką Burmistrza. Wobec tego sprawę skierowano do Prokuratury Rejonowej w Kluczborku, gdzie postanowienie umorzenia podtrzymano, ale Forum nadal się z tym nie zgadza. Bo najlepiej jakby Pan Maciąg był sędziom i rozstrzygnął sprawę na korzyść swojego stowarzyszenia. Jeszcze raz poprosił o uszanowanie organów do tego uprawnionych, funkcjonujących w naszym kraju.
Radny J. Iwanyszczuk oznajmił, że chodziło mu dzisiaj o zamknięcie tego rozdziału i rozpoczęcie normalnej pracy, ale niestety to co się dzieje po glosowaniu nie wróży, że można wejść na normalne tory. Zaapelował, że gdy radni będą podążać ty tropem doprowadzą do wzajemnego wyniszczenia siebie. Zaproponował aby pewne pretensje rozwiązać w mniejszym gronie, samych zainteresowanych oraz aby nie robić z tego widowiska, bo kłótnia nikomu autorytetu nie przysparza.
Radny L. Mikluszka złożył ustną rezygnację z przewodniczenia i jednocześnie uczestnictwa w Komisji Budżetowo-Gospodarczej. Zapewnił, że decyzja jego nie jest podyktowana dzisiejszymi decyzjami, ani żadną polityką. Natomiast na decyzję wpłynęło zaangażowanie zawodowe, oraz sprawy rodzinne, które nie pozwalają mu w pełni wykonywać tej funkcji. Dodał, że jest jednym z najstarszych radnych i wystarczy mu praca w jednej komisji, tak jak wielu innym radnym, którzy też są członkami jednej komisji.
Przewodnicząca stwierdził, że decyzja każdego radnego powinna być uszanowana.

Ad. 4 Sprawy różne i wolne wnioski.
Głos zabrał Pan J. Płaczek Sołtys wsi Łączany, który został upoważniony przez Sołtysów wsi z terenu Gminy do odczytania Listu otwartego do Rady. Stwierdził, że na dzisiejszej sesji tyle się mówiło o prawdzie i w związku z tym Sołtysi również chcieliby przedstawić ją, jako prości ludzie ze wsi (List otwarty sołtysów Gminy Namysłów do Szanownych Pań i Panów Radnych stanowi załącznik do protokołu).
Przewodnicząca podziękowała Sołtysom za słowa wsparcia skierowane do jej osoby, a także za poruszone problemy. Jest przekonana, że dzisiejsza sesja okazała się prawdziwa lekcją historii dla wszystkich. Zapewniła, że radni wezmą sobie do serca i działania uwagi przedstawione przez Sołtysów.
Burmistrz zaprosił wszystkich chętnych na dzień 24 lutego br. o godz. 10.00 w Dużej Sali w Urzędzie, na prezentację koncepcji krytego basenu w Namysłowie.
Przewodnicząca zamknęła obrady XV sesji Rady Miejskiej.

Sesja zakończyła się o godzinie 10.00

Przewodnicząca Rady

Teresa Ceglecka-Zielonka

Protokołowała
Beata Wojtasik